2018/06/27

LOVELY - LIQUID CAMOUFLAGE/ LEPSZY OD KOREKTORA Z MUR?

LIQUID CAMOUFLAGE
LOVELY


Jeszcze do niedawna korektory i płynne kamuflaże mogły dla mnie nie istnieć. Ze swoimi cieniami pod oczami żyjemy w zgodzie i spokoju, jednak w życiu każdej dziewczyny nadchodzi dzień, w którym chce, aby jej cera wyglądała nieskazitelnie. Żeby nie widać było niedoskonałości, a mocny makijaż oka nie został zakłócony przez nieestetyczne podkuwki. Jak w takiej roli sprawdza się korektor z Lovely?



Obietnice producenta:

Intensywnie kryjący kamuflaż do twarzy. Posiada aplikator w formie gąbeczki, który pozwala na precyzyjne zakrycie niedoskonałości. Dostępny w 3 uniwersalnych odcieniach.

Cena: 13,49 zł/ 8 ml, dostępny w drogerii Rossmann [KLIK]

Skład:

Aqua, Cyclopentasiloxane, Talc, Isododecane, Propylene Glycol, Magnesium Stearate, Cetyl PEG/ PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Synthetic Fluorphlogopite, Zinc PCA, Magnesium Sulfate, Lauryl PEG/ PPG-18/19 Methicone, Phenoxyethanol, Parfum, Alumina, Ethylhexylglycerin, Isostearyl Alcohol, Trethoxycaprylylsilane, Cl 77891, Cl 77492, Cl 77491, Cl 77499

Moje wrażenia:

Korektor zamknięto w plastikowym, solidnym opakowaniu o niewielkich gabarytach. Estetyczna, acz wyróżniająca się etykieta z pewnością wyróżnia się na tle innych produktów, pozłacane elementy są bardzo trwałe, a samo opakowanie zmieści się do każdej kosmetyczki. Zresztą zobaczcie same: 


Zgodnie z ostatnimi trendami, producent zaopatrzył Nas w jumbo applicator, tak samo, jak miało to miejsce w przypadku bazy [KLIK]. Nie sposób uniknąć porównania do kultowego, amerykańskiego korektora Tarte - Shape Tape, jednak nie oni pierwsi i z pewnością nie oni ostatni zaczerpnęli odrobiny inspiracji. 

Produkt od Lovely, to bardzo kremowy i lekki kosmetyk. Ma przyjemny, nienachalny zapach i łatwą w obejściu konsystencję. Możemy go rozprowadzić zarówno gąbeczką jak i pędzlem, chociaż same palce też dadzą tutaj radę. Delikatnie zastyga, jednak nie wymaga pracy w szaleńszym tempie. Spokojnie nakładam go pod oczy oraz w strefie T, rozprowadzam gąbeczką i dopiero po chwili pudruję. Nic nie zbiera się w zmarszczkach ani nie utrudnia współpracy.

Korektor, zgodnie z obietnicami producenta, rzeczywiście potrafi zapewnić intensywne krycie. Sama nie nakładam go zbyt wiele i na co dzień nie funduję sobie pełnego krycia, jednak ten produkt jest w stanie to osiągnąć. Oczywiście odpowiednio nałożony i w odpowiedniej ilości =D 

Kolor No. 03
To, co mi się w tym produkcie podoba, to nie tylko łatwa współpraca. Korektor wygląda pod okiem bardzo naturalnie, nie rzuca się w oczy i nie podkreśla zmarszczek. Nic się nie ciastkuje, nie zbiera, skóra nie wygląda na starą czy wysuszoną. No i na dodatek nie znalazłam jeszcze podkładu, z którym by się nie łączył. Cienka warstewka pudru utrwala go na cały dzień, nawet ten szczególnie upalny i nawet przypadkowo uronione łzy nie są w stanie zniszczyć efektu. 

Jak na korektor za tak niską cenę, to produkt prawie, że nie do zdarcia. W sytuacji kryzysowej mogłabym użyć go zamiast podkładu i byłabym równie zadowolona. Regularnie używam go do rozjaśniania wewnętrznych partii twarzy i nie zauważyłam, żeby produkt wyrządzał mojej skórze jakąkolwiek krzywdę. Ani śladu podrażnień czy zapchanych porów. 


Gdybym miała wybierać między nim, a popularnym korektorem z Makeup Revolution [KLIK], to z pewnością sięgnęłabym po Lovely. Ten pierwszy okropnie podkreślał fakturę skóry i optycznie ją postarzał. W przypadku rodzimej marki nie mam takiego problemu, a przecież nie po to się malujemy, żeby dodawać sobie lat =D 

Jednak kamuflaż Lovely nie jest bez wad. Główną (i w sumie jedyną) jest to, że dość mocno oksyduje. Do tego, że produkty ciemnieją mi na rękach, to się już z pewnością przyzwyczailiście, ale w tym wypadku na twarzy również widać różnicę. 

Kolor No. 03
Nie jest to oczywiście mankament, który uniemożliwi Nam używanie tego produktu. Jest to po prostu drobiazg, o którym należy pamiętać podczas zakupów. No i zwracajcie uwagę na kolory! Lovely oferuje Nam aż trzy odcienie, a numerację znajdziecie na naklejce z kodem kreskowym. Sama w zakupowym szaleństwie nie mogłam znaleźć numerów i zwyczajnie nie wpadłam na to, by szukać ich na naklejce zabezpieczającej. Dlatego skończyłam z najciemniejszym kolorem z oferty i recenzja musiała chwilę poczekać na publikację =D 

Zdążyłyście już poznać tego gagatka? Jak Wam się z nim pracuje? Bo ja, jak łatwo zauważyć, jestem z tego zakupu bardzo zadowolona =)

Pozdrawiam Was Gorąco,
SnuKraina =) 

24 komentarze:

  1. Polecę zatem siostrze. Powinien się jej spodobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Rossmannie kosztuje niecałe 14 złotych. Myślę, że tym bardziej warto spróbować =)

      Usuń
  2. Tego gagatka jeszcze nie znam - wydaje się fajny!:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam odcień nr 1 i jest szalenie jasny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to będzie na zimę :D Póki co ta trójka świetnie mi się zgrywa z mieszanką Catrice 010 i Breathable 100, nawet trochę rozjaśnia jak przesadzę z ilością Rimmela w mieszance :D

      Usuń
  4. Nie znam, ale wydaje się ciekawy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Efekt po chwili bardzo mi się podoba. Dodatkowo nie drogo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za takie pieniądze żal nie sprawdzić na sobie :D

      Usuń
  6. u mnie ciemnienie to bardzo duża wada, bo mam bardzo jasną karnację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nie widziałam na żywo jedynki. Jeżeli rzeczywiście tak mocno ciemnieje, to straszna lipa, jeżeli chodzi o takich bladziochów =)

      Usuń
  7. Jeszcze nie miałam tego korektora, ale jest na mojej liście zakupowej. Najpierw muszę wykończyć korektor z Catrice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korektor z Catrice zapadł mi w pamięć jako produkt bez dna :D Ale może to dlatego, że używałam go tylko jako bazy pod cienie :D

      Usuń
  8. Mam ten kamuflaż o nr 3 i mi nie ciemnieje. Polubiłam go ale ja ogólnie mało kiedy się maluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja mam wrażenie, że każdy tego typu produkt na mnie zmienia kolor :D

      Usuń
  9. Myślałam o nim, ale w między czasie wpadł mi w ręce korektor Maybelline Instant Anti Age Eraser i już ze mną został :) Do pary mam jeszcze May to Be Perfect Concealer, aczkolwiek jak się skończy May to Be to może sięgnę po Lovely, bo bardzo mnie ciekawi nadal i nurtuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maybelline też mam, już nawet od dłuższego czasu, ale jeszcze nie miałam okazji się na poważnie za niego zabrać :D

      Usuń
  10. Musiałabym mieć na pewno najjaśniejszy odcień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i tak musiałabyś sprawdzić, czy nie ciemnieje za mocno =)

      Usuń
  11. A mi nie oksyduje na twarzy, a mógłby bo jest mega jasny. Uwielbiam ten korektor. Zgadzam się z Tobą, że mocno kryje, a orzy tym nie obciąża skóry pod oczami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro mówisz o mega jasnym kolorze, to pewnie masz numerek jeden? Będę musiała popatrzeć, jak lato się skończy a opalenizna zejdzie =D

      Usuń
  12. Ja mam dwójeczkę i szalenie mi się podoba, o niebo lepszy od tego z MUR :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz i obserwację! Sprawiasz mi tym ogromną przyjemność =) Z wielką chęcią wpadnę też do Ciebie i się odwdzięczę. Nie martw się, z pewnością znajdę drogę =)

P.S. Pamiętaj, że pozostawiając komentarz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.