2019/04/14

#MASECZKOWO - LETNIA LIMITKA ZZA NIEMIECKIEJ GRANICY/ ISANA


Kto jeszcze pamięta te małe, kolorowe cuda z wakacyjnego, zakupowego szaleństwa w Niemczech? Jako, że ostatnio przepuściłam szturm na takie małe pojemności (w końcu takie zużyję najszybciej =D), to przyszła najwyższa pora na ich wypróbowanie!


 

Pierwsza maseczka jest oparta na ekstrakcie z truskawek i kwasie hialuronowym, a jej ukrytą mocą jest nawilżanie skóry. Ma świetną konsystencję i bardzo apetyczny zapach. Słodki, landrynkowo-truskawkowy, bardzo gęsty żel, który z łatwością rozprowadza się na skórze i nie przemieszcza się bez naszej wiedzy. Nie musicie się martwić, że maseczka zacznie zsuwać się, odpadać czy wręcz kapać z Waszej twarzy, za co ja przyznaję temu produktowi naprawdę sporego plusa =) Jeżeli chodzi o zmywanie, to również nie widzę większych problemów. Z łatwością zmywa się zarówno mokrymi dłońmi, jak i celulozową gąbeczką czy inną szmatką. 


Maseczka bardzo delikatnie nawilża i zauważalnie wygładza skórę. Sprawia wrażenie lepiej napiętej i nawodnionej, a efekt ten utrzymuje się na skórze przez dwa - trzy dni. Nie podrażnia, nie zapycha i nie powoduje nieprzyjemnego pieczenia, ale to pod warunkiem, że Wasza skóra nie ma obecnie większych problemów. Moja, zmagająca się z urokami uporczywego kataru, nieznacznie piekła w okolicach nosa, jednak stan skóry po maseczce nie pogorszył się. Powiedziałabym nawet, że delikatnie się poprawił i nie wygląda już tak sucho. Generalnie, to nie jest to taki zły produkt =) 



Druga wersja żelowej maseczki (o równie bezproblemowej konsystencji i przyjemnym, owocowym zapachu) zawiera ekstrakt z kiwi oraz olej z drzewa herbacianego. Powinna więc sprawdzić się tym, których cera lubi się przetłuszczać a problemy z niedoskonałościami nie są im obce. I tak jest w rzeczywistości! 


Maseczka przyjemnie oczyszcza i odświeża skórę sprawiając, że wolniej się przetłuszcza a jednocześnie nie jest przesuszona czy ściągnięta. Uspokaja wszelkie wypryski, wspomaga regenerację skóry dotkniętej niedoskonałościami, chociaż nie oczyszcza porów ani nie sprawia, że skóra wizualnie wygląda na czystszą. Chociaż nie jest to ideał, to dla mnie, miłośniczki matowej cery jest to bardzo fajny produkt. Warto dodać, że ten egzemplarz w ogóle nie szczypie, nie piecze ani nie zapycha porów. Gdyby był dostępny u Nas, mogłabym się skusić na jeszcze jedną tubkę. =)

Szczerze liczyłam, że te maseczki w końcu pojawią się również na naszych, polskich półkach. Niestety, póki co nic mi nie wiadomo, żeby miały zagościć w naszych Rossmannach, ale kto wie - może tego lata? 

Do następnego wpisu!
SnuKraina =) 

4 komentarze:

  1. Fajnie jakby i do nas w końcu weszły :D Nawet jeśli szału nie robią, to uroczo wyglądają i kosztują niewiele :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe czy w ogóle pojawią się na polskich półkach. W ogóle zastanawiam sie czy asortyment chociaż w połowie sie pokrywa?

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłoby fajnie, gdyby wzbogaciły również polski rynek. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłoby fajnie jakby się pojawiły i u nas bo ciekawi mnie ta galaretka kiwi szczerze mówiąc 😀

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz i obserwację! Sprawiasz mi tym ogromną przyjemność =) Z wielką chęcią wpadnę też do Ciebie i się odwdzięczę. Nie martw się, z pewnością znajdę drogę =)

P.S. Pamiętaj, że pozostawiając komentarz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.