Nareszcie weekend! Odkąd 5 tygodni temu mój mężczyzna wyjechał na delegację do Niemiec, to czas dłuży mi się niemiłosiernie. Niby zjeżdża co dwa tygodnie, jednak ile można wyciągnąć z tych 24 godzin razem? A jeszcze tyle innych spraw trzeba w międzyczasie załatwić. W każdym bądź razie czas ostatnio odliczam weekendami, najlepiej co drugimi =P
A czas oczekiwania i dłużących się samotnych wieczorów umilam sobie literaturą. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o Jak zawsze Zygmunta Miłoszewskiego, czyli o lekturze, przy której ciągle ciekły mi łzy.
