Jak tam plany na weekend? Mój zapowiada się dość intensywny, więc wpadłam do Was z rana z nowym wpisem, a w zasadzie z początkiem nowej, małej serii. Od dobrego miesiąca zaprzyjaźniam się z olejami stosowanymi na twarz (niedługo wpis m.in. o oleju z pestek malin) ale w styczniowym denku [KLIK] przyznałam się do wyzerowania pierwszego w swojej pielęgnacyjnej karierze oleju stosowanego pod oczy.
A skoro stare zdjęcia zalegają mi na laptopie, to dlaczego nie zrobić z nich użytku i Wam o tym nie opowiedzieć. Obstawiam, że wśród Was również są osoby takie jak ja, które przed nakładaniem oleju na skórę twarzy czują spore opory. A okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie =)